niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział XIV.


Z perspektywy Marty **
Obudziłam się o 11, odespałam trochę, Louis już nie spał patrzył na mnie.
- Długo już nie śpisz ?
- Jakiś czas.
- Musimy wstawać idziemy się szykować - powiedziałam.
- Tak wiem.
Wstałam poszłam do łazienki, umyłam zęby, włosy wyprostowałam i zostawiałam
rozpuszone, włożyłam czarną sukienkę i wyszłam z łazienki.
W pokoju stał Lou w garniturze. Uśmiechał się do mnie, odzwzajemniłam uśmiech
i zeszliśmy na dół na śniadanie.Dochodziła 12:30.
Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy na pogrzeb.
Na miejscu czekała mama.
- Hej mamo - powiedziałam razem z Liamem i ją przytuliliśmy.
Reszta także się przywitała.
Razem z braciszkiem, z Lou i mamą weszliśmy do kaplicy.
Reszta została przed.Byłam cały czas wtulona w Lou.
Przed zamknięciem trumny, patrzyłam na niego i płakałam.
- Kocham Cię tatusiu. - powiedziałam i odeszłam.
Wyszliśmy z kaplicy.Wynieśli trumnę i zakopali.
Zrobiło mi się słabo, Lou usiadł na ławce a ja na jego kolana.
Pogrzeb się zakończył wszyscy już poszli, ale ja dalej siedziałam nad grobem.
Po 2 godzinach wrócił po mnie Lou.
- Mała chodź jedziemy.
- Dobrze.
Pojechaliśmy do domu, od razu kierowałam się do pokoju Louisa.
Rozmawialiśmy do późna,nie wiedzieliśmy oboje kiedy zasneliśmy.

Z perspektywy Tyny **
O 13 pogrzeb, Liam sie jakoś trzymał.Lecz jego matka i Marta, nie.
Cały czas płakały.
Pogrzeb trwał półtorej godziny.Jestem dziewczyną więc wiadome,że także
pare łez uroniłam.
Po zakończeniu wszyscy pojechali lecz nie Marta. Ona tam została siedziała nad
grobem.
- Marta zostać z Tobą ? - spytałam.
- Nie,jedź do domu. Chcę pobyć sama.
- Dobrze - odpowiedziałam i ją przytuliłam.
Pojechaliśmy do domu, wszyscy siedzieliśmy bez humoru.Musiały minąć pare dni
aż każdy oswoi się z sytuacją.
Po 2 godzinach Lou pojechał po Martę na cmentarz jak wrócili od razu poszli do pokoju.
Rano**
Rano obudziłam się najszybcie chyba z wszystkich. Planowałam iść do ginekologa
spóźniał mi się okres i  miałam dziwne mdłości.Ale pierw poszłam do apteki
po test ciążowy miałam dziwne wrażenie że ciąża to jest powód tego wszystkiego.
Po 30 minutach zrobiłam test, popatrzyłam na niego. Łzy napłyneły mi do oczu,
jestem w ciąży będę mieć dziecko.Ale co na to Harry?
Siedziałam w łazience nie wiedząc co robić. Do łazienki weszła Marta.
- Tyna co jest?!
- Jestem w ciąży.
- Jej ! Na prawdę ? - spytała z uśmiechem.
- Tak.
- Nie cieszysz się?
- Ciesze,ale co na to Harry?
- Przestań, na pewno będzie szczęśliwy.
Zeszłyśmy na dół zrobiłyśmy sobie śniadanie i rozmawiałyśmy.
Do kuchni wszedł Lou.
- Hej - powiedział i pocałował Martę.
- Hej - odpowiedziała.
- Tyna co jest? Płakałaś?
- Nie,zdaje Ci się.
Popatrzyłam na Martę, kiwała głową na nie. Mogłam powiedzieć,ale wole żeby pierw
Harry się dowiedział a potem reszta.
Schodził Harry, jego mina? Był wściekły.
- Harry co jest?
Pokazał mi test.
- To Twoje ?! - krzyknął.
- No.. Tak. - odpowiedziałam niepewnie.
Marta i Lou wyszli z kuchni.
- Czemu mi nie powiedziałaś ?!
- Zamieżałam, też się teraz dowiedziałam!
- Może usuniesz te dziecko ? - spytał.
Popatrzyłam na niego niedowierzając.Bardziej się popłakałam.
- Chyba sobie żartujesz !
Wybiegłam i poszłam się przejść.
Po głowie cały czas chodzily mi jego słowa.
" Może usuniesz te dziecko ? "
To chyba jakiś żart. Chodziłam po parku bezsensownie. Wróciłam do domu po 2 godzinach.

Z perspektywy Marty **
Wstałam i dowiedziałam się od Tyny że jest w ciąży.
Poszłyśmy do kuchni rozmowiałyśmy,wszedł Harry.
Po jego minie widziałam że ich rozmowa nie będzie przyjemna.
Po 5 minutach wybiegła Martyna z domu, a Harry wyszedł załamany .
- Harry , co się stało ?
- Powiedziałam coś czego nie powinienem mówić .
- Co żeś palnoł?
- Czy może usunie dziecko .
- CO ?!? Boże Harry.
Nie spodziewałam się czegoś takiego po nim.
- Powiedziałem to z nerwów, chcę mieć z nią dziecko.
- Czekaj teraz na nią i pogadaj z nią.
- Dobra.
Odpowiedział i poszedł do siebie do pokoju.
Louis patrzył się na mnie ,i nie wiedział co się dzieje.
- O co tu chodzi ? - spytał zmieszany
- Martyna jest w ciąży, Harry powiedział coś głupiego.
- To fajnie, że jest w ciąży.
- Tak wiem.
- A Ty jak się czujesz ? - spytał.
- A dobrze. - odpowiedziałam.
Położyłam się a Lou obok mnie.
- Może też sobie zrobimy dziecko ? - spytał i się zaśmiał.
- Kiedyś na pewno - odpowiedziałam i wystawiłam mu język.
Louis pocałował mnie w usta, odwzajemniłam to.
Ale przerwał nam Niall.
- Marta jest w ciąży ! - krzyknął Lou .
Popatrzyłam się na niego.
Niallowi wypadł z ręki telefon.
- Żartuje ! - krzyknął Lou ze śmiechem.
- Boże ! - krzyknął Niall.
- Martyna jest w ciąży !
Znowu wypadł mu telefon .
- No jasne, dobra możesz powiedzieć " Żartuje"
- Ale to nie jest żart - odpowiedziałam.
- Co ? - spytał zdzwiony.
- No, Martyna na prawdę jest w ciąży.
- Za dużo wrażeń jak na jeden ranek ! - krzyknął Niall.
Po jego odpowiedzi wszyscy wybuchliśmy śmiechem.

2 komentarze:

  1. Świetnie piszesz , bardzo mi się podoba i myślę że będę wpadać tu regularnie , mogłabyś zajrzeć u mnie na bloga , jest to dla mnie ważne :*
    http://wordsxhurt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń